Szczyt Czernica

Wędrówka podczas jesieni ma to do siebie, że często rano pojawiają się mgły. Nie wiem wtedy czy wyjść na szlak czy nie. Mam wątpliwości ile czasu mgła się utrzyma. Idąc na tą wycieczkę zaryzykowałam, bo rano było fatalnie, nawet kropił deszcz. Mimo to opłaciło się, o czym przekonacie się w dalszej części wpisu. Dzisiaj punktem docelowym jest szczyt Czernica (1083 m n.p.m.) , która jest położona w Sudetach Wschodnich, w północnej części Gór Bialskich w województwie dolnośląskim. Należy tutaj podkreślić, że według regionalizacji fizycznogeograficznej opracowanej przez J. Kondrackiego szczyt ten znajduje się w Górach Złotych, więc możecie spotkać się z różnymi informacjami na ten temat.

Klimatyczne Bielice

Wycieczkę na szczyt Czernica rozpoczynamy w miejscowości Bielice (województwo dolnośląskie, powiat kłodzki, gmina Stronie Śląskie). Już podczas drogi spotykamy dwie piękne sarny. Bezpiecznie czekamy aż przejdą na drugą stronę jezdni i dopiero kontynuujemy podróż. Bielice to miejscowość bardzo malowniczo położona, która ciągle się rozwija. Znajduję się tutaj między innymi stok narciarski Bieliczak. Obok budynku Leśnictwa Bielice Górne jest miejsce, gdzie możemy zostawić swój samochód i stąd zaczynamy wędrówkę szlakiem niebiesko – zółtym. Chwilę idziemy asfaltem obok potoku, aby w szybkim czasie zmienić drogę na szutrową.

Dalej prosto

Docieramy do miejsca, gdzie jest skrzyżowanie szlaków. Skręcając w lewo możemy udać się na Kowadło, ale to innym razem. Dziś idziemy prosto szlakiem niebiesko – zielono – żółtym. Po prawej stronie cały czas towarzyszy nam strumień, trochę wezbrał po ostatnich dość intensywnych opadach deszczu. Ścieżka jest przyjemna, prowadzi przez las o tej porze roku bardzo kolorowy. Przechodzimy przez most i strumień mamy po lewej stronie.

Żółtym szlakiem pod górę

Jesteśmy przy miejscu Nowa Biela (778 m n.p.m..) tutaj wybieramy szlak żółty i czeka nas trochę wspinaczki, gdyż z dołu widać perspektywę ostro pod górkę. Trasa jest dość kamienista, liście nie ułatwiają spaceru, gdyż robi się ślisko. Mocno trzeba uważać. Trochę marudzę, że pogoda mnie zrobiła w konia, bo przecież wczoraj ładna pani w tv obiecywała piękną aurę. Wiadomo, góry żądzą się swoimi warunkami atmosferycznymi. Mimo to idziemy dalej, po prawej dzięki temu, że na drzewach jest już mniej liści widać Bielską Kopę. Ścieżka robi się trochę węższa. Możemy zaobserwować skały oraz co jakiś czas jeszcze grzyby, ale raczej już te niejadalne. Po prawej stronie widok robi się już bardziej wyraźny. Drzewa w tym miejscu są dosyć przerzedzone. Musiała być tutaj wichura, ponieważ kilka z nich blokowało przejście szlakiem, ale bezpiecznie udało się je ominąć. Dochodzimy do skrzyżowania z drogą szutrową.

Trasa kamienie + korzenie, trzeba uważać

W tym miejscu droga jest pokryta liśćmi tworząc piękny dywan. Nie ma co się oszukiwać, jesień w pełni. Długo szutrówką nie idziemy, po kilkunastu metrach szlak żółty skręca w prawo. Przed nami podejście, które z dołu wygląda dosyć ostro. Przed wspinaczką robimy przerwę, czas napić się ciepłej herbaty i zjeść przekąskę. W pełni sił idziemy dalej. Im wyżej tym bardziej robi się stromiej, kamienie i korzenie są śliskie, bardzo trzeba uważać. Zdjęcia w pełni nie oddają tego wrażenia. Pojawia się niespodzianka, trochę słońca próbuje się przebić przez chmury, to bardzo dobry znak. Podejście mimo że cały czas pod górę robi się już bardziej płaskie. Aby trochę odpocząć pochłonęło mnie fotografowanie kropel na gałązkach świerku.

Szczyt Czernica w gęstej mgle

Dochodzimy do miejsca Płoska (1035 m n.p.m.). Stąd szlak jest już płaski, mimo zamglenia idzie się przyjemnie pośród mniejszych i większych drzew iglastych. Z daleka można już zaobserwować szczyt wieży, który jest pokryty cały we mgle. Tak oto docieramy na Czernicę. Czy na wieżę, która tu stoi można wejść? Szczerze powiem Wam, że nie wiem. Jest tabliczka z zakazem wstępu i nie odważyłam się go złamać. Ilość mgły zdecydowanie mnie od tego odwiodła. Trochę zdezorientowana usiadłam na ławeczce, aby odpocząć po podejściu. Przyznam szczerze, że trochę inaczej sobie to wyobrażałam.

Schodzimy – zmiana trasy, a tym samym planów

Po odpoczynku czas schodzić, jednak nie chciałam robić tego tą samą drogą, jak początkowo zakładałam. Ta mgła powodowała u mnie znaczny niedosyt. Po znalezieniu zasięgu, a ciężko z tym było, udało mi się ustalić na mapie, że mogę zejść kawałek innym szlakiem do drogi. Jeszcze nie wiedziałam co to za droga, ale postanowiłam zaryzykować. Tak więc szlakiem czerwonym idziemy dalej. Prowadzi on początkowo płasko, a następnie zmienia się w ostrą ścieżkę w dół. Mimo to nie jest to wymagające zejście. Pozwala nam dotrzeć do skrzyżowania szlaków, gdzie wybieramy szlak czerwono – niebieski, który prowadzi przez drogę asfaltową. Bardzo przyjemnie się tędy idzie. Co zakręt ukazują się nam pięknie pokolorowane jesienią drzewa, a co mnie najbardziej cieszy zaczyna się przejaśniać.

Rozwiązanie zagadki drogi

Idąc tak docieramy do kolejnego skrzyżowania. To tu znajduje się ów tajemnicza droga, która okazuje się być dojazdem pożarowym numer 16. Coraz częściej pojawia się słońce. Idziemy szutrową ścieżką, a po prawej stronie towarzyszą nam piękne widoki. Schodząc niżej robi się już całkowicie bezchmurnie. Trasa jest niesamowicie atrakcyjna, cieszę się, że zdecydowałam się wracać w ten sposób. Z jednej strony mamy piękne widoki, a z drugiej mały wodospad oraz piękne, kolorowe drzewa. Im dalej tym bardziej piękniej. Bardzo w tym miejscu zwolniłam. Zapomniałam już o gęstej mgle, którą powitał mnie szczyt Czernica. Wręcz rozkoszowałam się tym, jak wspaniałe są góry jesienią. Tyle barw, a w dodatku cisza i spokój. Czasem zaśpiewa jakiś ptak.

Żegnamy szczyt Czernica oraz piękne widoki

Tym pięknym skrótem docieramy do szlaku żółtego. To tutaj rozpoczynaliśmy drugi etap wspinaczki na Czernicę. Dalej schodzimy już tą samą trasą, którą wchodziliśmy aż do parkingu. Całość wędrówki wyniosła około 11 km i zajęła mi mniej więcej 6 godzin. Ktoś może powiedzieć, że długo. Może i tak, ale nie śpieszyłam się. Podejścia były wymagające, zwłaszcza że dawno nie byłam w trasie ze względu na ciągłe opady deszczu. Przerwy na zdjęcia również miałam dłuższe niż zazwyczaj, a trasę na drodze pożarowej szłam spacerkiem ze względu na niesamowicie piękne widoki. Wszystko to wynagrodziło mi początkową mgłę oraz lekki niesmak, który dostarczył mi szczyt Czernica. Mimo to polecam Wam serdecznie odwiedziny w tym miejscu. Jeśli nie jeszcze teraz to na wiosnę czy latem, na pewno będzie pięknie i nie spotkacie tutaj tłumu turystów. Przyznać muszę jeszcze rację pięknej pani z prognozy pogodny – dzień był piękny.

Na dziś to tyle. Dziękuję, że poświęciliście czas, by wyruszyć ze mną na szlak. Zachęcam Was do pozostawienia komentarza oraz do śledzenia moich social mediów. Będzie mi niezwykle miło.

komentarze 24

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *